Asseco Poland wzywa do sprzedaży 100 proc. akcji Sygnity po 21 zł za akcję - Asseco Poland wezwało do sprzedaży 100 proc. akcji Sygnity po 21 zł za akcję - podał pośredniczący w wezwaniu DM PKO BP. Przedmiotem wezwania jest 11.886.242 akcji Sygnity.
dodano 23.02.2012 07:34
Portfel zamówień Budimex na koniec 2011 to 8,5 mld zł - Portfel zamówień grupy Budimex na koniec 2011 r. miał wartość 8,5 mld zł (w tym portfel zamówień PNI 1,3 mld zł) i przekroczyła ona o ponad 1,5 mld zł wartość z końca 2010 r. Pozycja gotówkowa netto grupy na koniec 2011 roku zmalała o blisko 10 proc. do 1,576 mld zł - poinformował Budimex w komunikacie prasowym.
dodano 23.02.2012 07:34
Trwają prace nad kolejną grą o Wiedźminie - - Sukces "Wiedźmina" oraz "Wiedźmina 2" przerósł nasze oczekiwania, więc zupełnie niezrozumiałe i nieracjonalne byłoby w tej sytuacji niestworzenie "Wiedźmina 3". Powstaną więc kolejne gry o Wiedźminie - mówi Adam Kiciński, prezes spółki CD Projekt RED, która jest producentem kultowych już gier komputerowych. Wywiad z biznesmenem przeprowadził należący do "Bloomberg Businessweek Polska" newsletter businesstoday.pl.
dodano 23.02.2012 07:34
Europejska gospodarka na grząskim gruncie - Wskaźniki aktywności gospodarczej w strefie euro rozczarowały, dając impuls spadkom na giełdach. Nastrojów nie poprawiły lepsze dane dotyczące zamówień w przemyśle. Korekta ma szanse się rozwinąć.
dodano 23.02.2012 07:34
Budimex miał w IV kwartale 2011 67 mln zł zysku netto - Budimex wypracował w IV kw. 2011 r., według wyliczeń PAP, 67 mln zł zysku netto. Wynik ten okazał się o 15,9 proc. lepszy od konsensusu rynkowego, który przewidywał 57,8 mln zł zysku netto.
dodano 23.02.2012 07:34
Orbis chce otworzyć przed Euro 2012 cztery hotele ekonomiczne - Orbis zamierza w drugim kwartale, jeszcze przed rozpoczęciem Euro 2012, otworzyć cztery hotele ekonomiczne pod markami ibis i ibis budget. Spółka planuje również w tym roku kontynuację budowy hotelu Novotel w Łodzi - podał Orbis w raporcie rocznym.
dodano 23.02.2012 07:34
ACTA #8211; nie taki diabeł straszny#8230; -
Skrót ACTA oznacza Anti-Counterfeiting Trade Agreement (umowa handlowa dotycząca zwalczania obrotu towarami podrabianymi), jednakże nazwa ta może wprowadzać nieco w błąd, gdyż w istocie ACTA w przeważającej mierze dotyczy naruszania praw własności intelektualnej w ogólności, nie koncentrując się jedynie na kwestiach podróbek, a więc towarów oznaczanych znakami towarowymi innych producentów.
ACTA jako umowa międzynarodowa wejdzie w życie po jej ratyfikacji przez minimum 6 państw. Do procesu ratyfikacji ACTA stosuje się postanowienia Konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów. Stroną umowy ma być też Unia Europejska. Z uwagi jednak na fakt, że część materii objętych ACTA nie należy do kompetencji UE przyznanych jej w traktach, a na mocy art. 5 ust. 2 Traktatu o Unii Europejskiej wszelkie kompetencje nieprzyznane UE pozostają przy państwach członkowskich, także poszczególne państwa będące państwami członkowskimi zostały zaproszone do podpisania i ratyfikowania ACTA.
ACTA zredagowana została przez prawników amerykańskich z uwzględnieniem zasad legislacji typowej dla systemów prawa anglosaskiego, wobec czego analiza tekstu umowy dla prawników kontynentalnych jest zadaniem trudnym i może prowadzić do wielu wątpliwości i rozbieżności. Razi także ogólność postanowień umowy, liczne zastrzeżenia w postaci „braku uszczerbku” dla przepisów krajowych oraz wprowadzanie postanowień fakultatywnych, a więc takich, których wprowadzenie zależne jest w całości od woli danej strony umowy. Lektura ACTA wskazuje niewątpliwie, że duża część jej postanowień to swego rodzaju postulaty, które mają być dopiero wprowadzane do porządków krajowych przez poszczególne państwa - strony umowy. Należy zwrócić także uwagę, że ACTA w art. 3 jednoznacznie wskazuje, że jej postanowienia nie naruszają regulacji wewnętrznych, dotyczących praw własności intelektualnej. Ponadto, ACTA w zamierzeniu stanowić ma uzupełnienie regulacji zawartych w porozumieniu w sprawie Handlowych Aspektów Praw Własności Intelektualnej (TRIPS) z 1994 r., stanowiącego załącznik do porozumienia w sprawie utworzenia Światowej Organizacji Handlu. Polska jest stroną porozumienia TRIPS od 2000 r.
Poza faktycznie budzącym wiele wątpliwości trybem prac nad tekstem ACTA, kilka kontrowersyjnych postanowień umowy wzbudziło duże emocje po opublikowaniu tekstu umowy.
Obowiązek dostarczania dowodów na własną niekorzyść?
Kontrowersyjny jest z pewnością artykuł 11 ACTA wskazujący, że „winna zostać zagwarantowana możliwość nakazania przez (…) organy sądowe sprawcy naruszenia lub osobie, którą podejrzewa się o naruszenie, na uzasadniony wniosek posiadacza praw, przekazania posiadaczowi praw lub organom sądowym, przynajmniej dla celów zgromadzenia dowodów, stosownych informacji”. Sformułowanie to przez niektórych obserwatorów nazwane zostało odstępstwem od znanej prawu karnemu zasady zakazu dostarczania dowodów na swoją niekorzyść.
Warto jednak zwrócic uwagę, że, po pierwsze, przepis ten wskazuje, że może to nastąpić jedynie w drodze przewidzianej w ustawach lub przepisach wykonawczych. Po drugie, zapis ten dotyczy naruszeń cywilnoprawnych, a nie karnych. Po trzecie wreszcie podobne rozwiązanie w postaci tzw. roszczenia informacyjnego z art. 80 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych funkcjonuje w polskim porządku prawnym już od wielu lat. Trzeba także zauważać racje strony przeciwnej, a więc osób, których prawa zostały naruszone, że tego rodzaju instrumenty prawne służą wskazaniu osoby ewentualnego naruszyciela, dzięki czemu stanowiska stron mogą zostać zweryfikowane w toku procesu przed niezawisłym sądem. Powyższa regulacja nie stanowi więc rewolucji w polskim porządku prawnym oraz, wbrew pozorom, nie zmienia praw stron postępowania.
Rozszerzenie penalizacji?
Artykuł 23 ACTA traktuje o przepisach karnych, co, zdaniem niektórych obserwatorów, prowadzi do rozszerzenia penalizacji niektórych typów czynów zabronionych. ACTA jednoznacznie wskazuje, że represja prawnokarna winna odnosić się do czynów będących „piractwem na szeroka skalę”. Niestety nie sposób znaleźć w treści umowy definicji tego pojęcia. Akt stanowi natomiast że „działania na skalę handlową obejmują przynajmniej działania prowadzone jako działalność handlowa w celu osiągnięcia bezpośredniej lub pośredniej korzyści ekonomicznej lub handlowej”. Należy się zgodzić, że takie niedookreślenie nie powinno mieć miejsca w regulacjach dotyczących prawa karnego. Warto zwrócić natomiast uwagę, że już obecnie polskie przepisy przewidują penalizację czynów zabronionych w zakresie praw własności intelektualnej. Polski ustawodawca rozróżnia także czyny „zwykłe” i czyny będące typem kwalifikowanym, popełnione w celu osiągania stałego źródło dochodu lub prowadzenia działalności. Lektura ACTA wskazuje, że czyny, o których mowa w porozumieniu, bliższe są typom kwalifikowanym w obecnie obowiązujących przepisach, co z kolei prowadzi do konkluzji, że w chwili obecnej polski ustawodawca przewiduje penalizację szerszą aniżeli wymagana przez porozumienie.
Drugą ważną kwestią jest regulacja art. 23 ust. 3 ACTA, zgodnie z którym każde państwo będące stroną umowy może penalizować czyny polegające na nagrywaniu filmów podczas seansów kinowych. Regulacje takie, które z pewnością prowadzić będą do rozszerzenia penalizacji, są jednak dla stron umowy fakultatywne. Wyłącznie od polskiego ustawodawcy zależy, czy wprowadzi je do porządku prawnego. Ważne jest także, aby zrozumieć, że również bez podpisania ACTA polski ustawodawca mógłby dokonać takiej penalizacji. Jedynym dostrzegalnym zagrożeniem jest tutaj ewentualna presja pozostałych państw sygnatariuszy ACTA i określonych lobby na polskie władze w celu dokonania interwencji ustawodawczej.
W obecnym brzmieniu ACTA nie stanowi więc samo w sobie rozszerzenia represji karnej w polskim porządku prawnym.
Nowe zasady w Internecie – czy dojdzie do cenzury Internetu?
Zapisem ACTA, który wzbudza chyba najwięcej kontrowersji jest art. 27 dotyczący dochodzenia roszczeń i egzekwowania praw w środowisku cyfrowym. Przepis ten ma na celu ujednolicenie zasad ścigania naruszeń praw własności intelektualnej w sieci i wprowadza niejako podwaliny pod przyszłe regulacje środowiska cyfrowego.
Aby dobrze zrozumieć nie tylko same zapisy, ale i ich rzeczywiste konsekwencje, należy w pierwszym rzędzie odnieść się do zasad ochrony praw autorskich obowiązujących w środowisku cyfrowym.
Idea Internetu zakłada szerokie udostępnianie i ściąganie danych. O ile pomysłodawcy tego wynalazku sądzili, że będzie mieć on zastosowanie do wysyłania i odbierania danych przeznaczonych do indywidualnych odbiorców, lub też udostępniania danych naukowych lub publicznych, o tyle obecnie medium to jest szeroką platformą udostępniania danych dla nieograniczonego kręgu adresatów. Takie uzależnienie samej działalności Internetu od dostępności i możliwości powielania danych, powoduje że jest to obecnie medium najbardziej zależne od zasad wykorzystania praw własności intelektualnej i jednocześnie jest to największe wyzwanie dla doktryny tego prawa. Przez lata bowiem zasady korzystania z wytworów pracy intelektualnej były stosunkowo niezmienne. Zasady zaś obrotu utworami (a właściwie prawami autorskimi do nich) były takie same dla mediów drukowanych jak i przekazów radiowych i telewizyjnych. Dostęp do poszczególnych dzieł był zwykle udzielany przed podmioty zinstytucjonalizowane, łatwe do „namierzenia”, a zatem też do pociągnięcia do ewentualnej odpowiedzialności w przypadku dojścia do jakichkolwiek naruszeń.
Dopiero pojawienie się nowego medium – Internetu – które oparte jest na anonimowości, spowodowało konieczność redefiniowania zasad odpowiedzialności i wskazało na znaczące luki w obecnym systemie. Przede wszystkim należy wskazać, że odmiennie niż w przypadku pozostałych mediów, co do zasady, zapoznanie się z utworem w Internecie zakłada konieczność jego powielenia i ściągnięcia na własny komputer (w formie pliku umożliwiającego jego dalsze odtwarzanie lub w formie kopii zapasowej). Dodatkowo, w przypadku rozpowszechnienia w Internecie, nie ma często praktycznej możliwości określenia podmiotu, który udostępnił dany plik i umożliwił jego skopiowanie.
Dlatego też powstało pytanie, czy istnieje możliwość ścigania podmiotów udostępniających pliki w Internecie oraz jak określić osobę naruszyciela?
Na wątpliwość tą odpowiedzią miał być właśnie art. 27 ACTA. Czytamy w nim, że: „Strona może, zgodnie ze swoimi przepisami ustawodawczymi i wykonawczymi, zapewnić swoim właściwym organom prawo do wydania dostawcy usług internetowych nakazu niezwłocznego ujawnienia posiadaczowi praw informacji wystarczających do zidentyfikowania abonenta, którego konto zostało użyte do domniemanego naruszenia, jeśli ten posiadacz praw złożył wystarczające pod względem prawnym roszczenie dotyczące naruszenia praw związanych ze znakami towarowymi, praw autorskich lub pokrewnych i informacje te mają służyć do celów ochrony lub dochodzenia i egzekwowania tych praw. Procedury są stosowane w sposób, który pozwala uniknąć tworzenia barier dla zgodnej z prawem działalności, w tym handlu elektronicznego, oraz, zgodnie z prawodawstwem Strony, zachowuje podstawowe zasady, takie jak wolność słowa, sprawiedliwy proces i prywatność.”
Zgodnie z tym przepisem, państwa - sygnatariusze ACTA mogą, ale nie muszą, zapewnić w swoim systemie prawnych środki nakładające na internet service providera obowiązek udostępnienia danych podmiotu, z którego konta doszło do naruszenia. Jako, że jest to kolejny przepis dyspozytywny (który wskazuje, co państwo może, ale nie musi zrobić) należy uznać, że ma on na celu niejako wskazanie ścieżki, która może zostać wykorzystana przez państwa w celu umożliwienia dochodzenie roszczeń od internetowych naruszycieli.
Na uwagę zasługuje, że obowiązek państwa do wprowadzenia regulacji, pozwalających na określenie osoby naruszającej czyjeś prawa w internecie został nałożony na państwa także przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. W wyroku z 2008 roku Trybunał wprost stwierdził, że państwa są zobligowane do dostarczenia obywatelom narzędzi umożliwiających określenie danych podmiotu, naruszających za pośrednictwem Internetu dobre imię lub cześć osoby. Prawo do poznania osoby naruszyciela (co jest konieczne dla pociągnięcia go do odpowiedzialności) wywiedzione zostało z prawa do sądu, które gwarantuje każdemu sądową ochronę jego praw. Mimo, że wskazany wyrok dotyczy ochrony dóbr osobistych istnieje możliwość zastosowania go także do naruszenia praw własności intelektualnej. Skoro bowiem częścią prawa do sądu jest prawo do dochodzenia swoich roszczeń przed sądem, nie ma znaczenia, czy chodzi o roszczenia wynikające z naruszenia dóbr osobistych czy też naruszenia praw własności intelektualnej.
Reasumując, już w 2008 r. wszystkie państwa – sygnatariusze Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności musiały liczyć się z koniecznością zagwarantowania obywatelom środka umożliwiającego uzyskanie informacji o osobie odpowiedzialnej za naruszenie.
Art. 27 ACTA stanowi więc jedynie próbę wskazania, jak takie narzędzie ma wyglądać. W czasie prac nad konwencją poszukiwano podmiotu, który w całym procesie udostępniania utworów w Internecie najczęściej będzie miał kontakt z osobą korzystającą z konta. Bezsprzecznie osobą taką jest service provider, który udostępnia dane konto abonentowi, a więc podpisuje z nim umowę. Istnieje zatem domniemanie, że zna on dane abonenta. Dlatego też logiczne wydaje się być rozwiązanie pozwalające podmiotowi, którego prawa naruszono uzyskanie danych osoby, na którą zarejestrowane zostało konto, z którego doszło do naruszenia.
Dodatkowo istotne jest, że takie narzędzia są już szczątkowo obecne w polskim prawie. Zgodnie z art. 80 prawa autorskiego i art. 2861 Prawa własności przemysłowej, osoba, której prawa zostały naruszone może żądać od osoby innej niż naruszający informacji koniecznych do określenia pochodzenia i sieciach dystrybucji towarów naruszających prawa. Wskazane roszczenie skierowane jest także do podmiotu, który bezpośrednio nie narusza praw uprawnionego, jednak może mieć informacje o naruszeniu.
W naszej ocenie już w tej chwili procedury opisane w tych polskich przepisach mogą być stosowane również do określenia osoby naruszyciela, a więc mogą też posłużyć w celu uzyskania od Internet providera danych osoby, z której konta dochodzi do naruszenia.
Regulacje, o których mowa w art. 27 ACTA nie są zatem czymś nowym polskiemu prawu, maja jedynie za cel sprecyzowanie i niejako dookreślenie obowiązujących procedur oraz ostateczne wyeliminowanie problemów z określeniem osoby naruszyciela.
Odpowiadając na możliwe zarzuty, że regulacje te naruszają prawo do anonimowości w Internecie, należy wskazać, że przywilej ten nie przysługuje podmiotom naruszającym prawo. Przenosząc sytuację udostępniania plików w Internecie na gruntu życia w tzw. „realu” można powiedzieć, że również złodziej nie może się zasłaniać prawem do prywatności w momencie próby przeszukania go przez policję.
Podobnie za nieuzasadnione należy uznać wątpliwości dotyczące zwrotu: „zapewnić swoim właściwym organom prawo”. Wskazanie to interpretowane jest przez niektórych jako zbytnie rozszerzenie kompetencji organów państwowych. Interpretacja taka jest niezgodna jednak z podstawowymi zasadami ACTA. W preambule wskazano bowiem, że wszelkie postanowienia umowy muszą być interpretowane zgodnie z porządkiem danego państwa. Skoro zatem w Polsce podobne kwestie (roszczenie informacyjne) zostały przekazane kompetencji sądów, również i to uprawnienie powinno być złożone przez ustawodawcę na ich ręce. Jako, że sądy są władzą niezawisłą, której celem jest wymierzanie prawa, wyposażenie ich w przedstawione powyżej kompetencje nie narusza praw obywateli.
Na zakończenie należy obalić ostatni mit związany z art. 27 ACTA, a dotyczący tzw. dozwolonego użytku. ACTA nie precyzuje pojęcia „dozwolonego użytku”, nie oznacza to jednak, że instytucja ta musi zostać wykreślona z ustawodawstwa państw - sygnatariuszy. Wręcz przeciwnie, ACTA musi być interpretowana i implementowana w zgodzie z dotychczasowym porządkiem prawnym państw stron, co zakłada, że w państwach przewidujących dozwolony użytek praw autorskich, nie ma powodu do uchylenia tej instytucji. Oczywiście nawet już teraz nie ma przeszkód, aby ustawodawca „skasował” dozwolony użytek, jednak nie jest to wymagane przez ACTA.
Reasumując, ACTA stanowi jedynie niejako wskazówki dla państw – sygnatariuszy, jak można uszczelnić zasady ochrony praw własności intelektualnej w Internecie, nie wprowadza jednak zmian ani zapisów, które byłby rewolucyjne lub znacząco odbiegały od zasad ochrony praw własności intelektualnej, obowiązujących w Polsce obecnie.
Należy zatem podzielić stanowisko części komentatorów, że większość niepokojów społecznych związanych z ACTA wynika tak naprawdę z braku dialogu społecznego wokół tej umowy, oraz z faktu, że dotyka ona sfery życia dotychczas postrzeganej jako wolna i anonimowa (czyli komunikacji w Internecie). Łącząc to z faktem, że większość użytkowników Internetu to ludzie młodzi, często negatywnie nastawieni do władzy państwowej, w których interesie nie leży ochrona własności intelektualnej (gdyż osobiście nie czerpią z jej wykorzystywania dochodów), nie dziwi ostry sprzeciw społeczny przed zapisami wskazanego aktu. ACTA postrzegane jest bowiem jako zamach na prawa jednostki, mimo, że nie jest to jej celem, gdyż w rzeczywistości jedynie potwierdza ona zasady ochrony praw własności intelektualnej.
źródło: ACTA #8211; nie taki diabeł straszny#8230;
dodano 23.02.2012 06:35
Rachunkowy niezbędnik dla początkujących menedżerów -
Z rozwojowego punktu widzenia lepszym wyjściem jest zdobycie nowej wiedzy, wiedzy na temat funkcjonowania firmy pod kątem finansowym. Będzie ona stanowić niepodważalny dowód na to, że firma funkcjonuje w sposób logiczny i zorganizowany – i poważny argument za tym, żeby nie walczyć z systemem lecz skupić się na własnej solidnej pracy w jego ramach.
Oto 10 podstawowych zasad i informacji na temat rachunkowości finansowej, które ułatwią ci zrozumienie finansowej strony funkcjonowania firmy.
(1) Naturalnym paliwem napędzającym firmę jest informacja ekonomiczna czyli zbiór danych na temat majątku firmy (co firma posiada i w jakiej postaci), źródeł finansowania tego majątku (czym za niego płacimy) oraz wszelkich zmian zachodzących w tym majątku. Zmiany te powstają na skutek działalności gospodarczej: uzyskanych przychodów oraz poniesionych kosztów. Dodatnia różnica między przychodami a kosztami oznacza zysk (powiększenie kapitału własnego), a różnica ujemna – stratę (pomniejszenie kapitału). Z ekonomicznego punktu widzenia należy pamiętać, że poza kapitałem finansowym istnieje też kapitał społeczny, polityczny, ludzki, kulturowy. Mają one zdolność tworzenia lub niszczenia kapitału finansowego.
(2) Aby zorientować się co się faktycznie dzieje w firmie z pieniędzmi, nie można poprzestać na przeczytaniu sprawozdania finansowego. Na wynik finansowy wpływa bowiem wiele czynników niezwiązanych z działalnością gospodarczą m.in. przyjęte zasady rozliczania różnego typu kosztów, zdarzenia nadzwyczajne, stwierdzony w trakcie inwentaryzacji stan aktywów i pasywów, aktualizacja wartości aktywów i pasywów. Pełna wiedza jest dostępna dopiero na poziomie dowodów księgowych – dokumentów potwierdzających wystąpienie określonych zdarzeń i operacji gospodarczych (wpłat, wypłat, przyjęć towarów, wydań towarów). Dowody księgowe grupuje się na specjalnych kontach np. dla rozrachunków finansowych istnieją konta takie jak „Rozrachunki z odbiorcami”, „Rozrachunki z dostawcami”, „Rozrachunki z tytułu VAT”, „Rozrachunki z tytułu wynagrodzeń”, „Rozrachunki z akcjonariuszami”, „Rozliczenie niedoborów i szkód”.
(3) Konieczne jest praktyczne opanowanie myślenia za pomocą operacji gospodarczych. Na przykład: z punktu widzenia zwykłego pracownika reklamacja wadliwego zamówienia jest prosta. Wystarczy telefon do dostawcy i problem z głowy. Jednak doświadczony menedżer widzi reklamację jako szereg następujących po sobie działań:
faktura od dostawcy za zakupione materiały: cena zakupu materiałów – 3 000, VAT naliczony 23% – 690, suma faktury – 3 690
wyksięgowanie VAT-u naliczonego – 690
przyjęcie do magazynu materiałów niewadliwych – dowód księgowy Pz wyceniony według rzeczywistej ceny zakupu 800 sztuk po 3 za sztukę – 2400
postawienie do dyspozycji dostawcy reklamowanych materiałów – ujęcie w ewidencji pozabilansowej 200 sztuk wadliwych po 3 za sztukę – 600
wystawienie noty księgowej na reklamowaną część dostawy: wartość w cenie zakupu – 600, VAT naliczony 23% – 138, razem – 738
(4) Istnieją dwie dość odmienne zasady porządkowania sfery finansowej. Zasada memoriału oznacza, że w dokumentacji należy ujmować operacje gospodarcze dotyczące powstawania przychodów i kosztów niezależnie od ruchu środków pieniężnych. W efekcie należy wykazywać przychody jednostki niezależnie od tego czy należności z ich tytułu zostały spłacone, a koszty – bez względu na to czy zobowiązania z ich tytułu zostały spłacone. Drugą zasadą jest zasada kasowa, według której rejestruje się i rozlicza wpływy i rozchody środków pieniężnych jako elementów wyniku jednostki. Wynik finansowy (a więc podatek dochodowy) jest ustalany w oparciu o zasadę memoriału. Natomiast rachunek przepływów pieniężnych (bieżąca ilość pieniędzy w kasie firmy) sporządzony jest na podstawie zasady kasowej. Nie jest zatem niczym dziwnym, że w ściśle określonym okresie firma ma pieniądze, a praktycznie jest bankrutem.
(5) Poprzez koszty należy rozumieć nakłady pracy żywej i uprzedmiotowionej (zużyte zasoby fizyczne), poniesione w związku z działalnością gospodarczą. Wśród kosztów wyróżnia się koszty zakupu, koszty podstawowej działalności produkcyjnej, koszty pośrednie podstawowej działalności produkcyjnej, koszty działalności pomocniczej, koszty ogólnego zarządu, koszty sprzedaży.
(6) Koszty prac rozwojowych można uznać za wartości niematerialne i prawne powiększające posiadany kapitał firmy, o ile zostały one poniesione przed podjęciem produkcji lub zastosowaniem technologii i zostały zakończone wynikiem pozytywnym tj. są w stanie zapewnić zwrot poniesionych nakładów poprzez zwiększenie przychodów z tytułu sprzedaży produktów ulepszonych lub produkowanych przy zastosowaniu ulepszonej w wyniku tych prac technologii bądź też poprzez zmniejszenie kosztów produkcji. Zwiększenie przychodów lub zmniejszenie kosztów wynikające z zastosowania efektów prac rozwojowych będzie dla jednostki wyrazem osiągania korzyści ekonomicznych z tych aktywów. To właśnie przez takie rozumienie innowacji wiele pomysłów zostaje odrzuconych.
(7) Każda firma realizuje pewną działalność podstawową: produkuje lub handluje. Oprócz tego każda firma realizuje działalność dodatkową: zakupy materiałów, sprzedaż, zarządzanie kadrami, zarządzanie finansami, marketing, prowadzenie administracji wymaganej przepisami. Awans na stanowisko menedżerskie oznacza, że pracownik przechodzi z wąskiego obszaru działalności do szerszego obszaru działalności – dlatego powinien rozumieć jak działa szerszy obszar firmy, a nie tylko dotychczasowy dział lub zespół.
(8) Aby powiększyć posiadany kapitał, należy inwestować – czyli przeznaczać konkretne nakłady na powiększenie lub odtworzenie tych składników majątku, które w przyszłości przyniosą pozytywne efekty. Ważną rzeczą jest, by nakłady te były wolne tj. wykraczające poza typowe funkcjonowanie firmy. W potocznym rozumieniu inwestycjami są zarówno operacyjne aktywa wykorzystywane przez podmiot do
prowadzenia typowej działalności gospodarczej, jak i aktywa, których podmiot nie wykorzystuje na własne potrzeby, ale z których posiadaniem wiąże osiągnięcie korzyści. W rachunkowości, jako inwestycje należy rozumieć tylko tę drugą grupę aktywów.
(9) Bardzo ważnym rodzajem zdarzeń finansowych są rezerwy. Są to zobowiązania jednostki względem określonych podmiotów, których wystąpienie jest bardzo prawdopodobne lub wręcz pewne, choć nie wiadomo kiedy one dokładnie wystąpią lub w jakiej dokładnie kwocie. Owa pewność wynika z tego, że dane zobowiązania wystąpiły w przeszłości. Tworzenie rezerw polega na wpisaniu odpowiednich kwot (zgodnych z przyjętymi w firmie zasadami rachunkowości) w bilans po stronie pasywów. Rezerwy tworzy się zgodnie z zasadą memoriału – to znaczy że obniżają one posiadany kapitał, choć nie wpływają bezpośrednio na przepływy pieniężne. Ponieważ jednak wpływają na posiadany kapitał, wpływają też na decyzje związane z zarządzaniem strategicznym firmą, na realizowane projekty, na planowane inwestycje.
(10) Obrót towarowy składa się z zakupu towaru, dystrybucji w sensie transportu do firmy od dostawcy i składowania go, sprzedaży produktów oraz dystrybucji w sensie transportu od firmy do odbiorcy. Każdy z tych etapów wymaga poniesienia pewnych kosztów i pewnej uwagi.
Fachowe informacje o rachunkowości pochodzą z książki „Rachunkowość finansowa z uwzględnieniem MSSF. Nowe wydanie 2011” Józefa Pfaffa i Zbigniewa Messnera (redaktorzy naukowi) (Wydawnictwo Naukowe PWN, 2011). Wykorzystanie za wiedzą Wydawcy.
źródło: Rachunkowy niezbędnik dla początkujących menedżerów
dodano 23.02.2012 06:35
Kartel czterech operatorów -
Jak nie wiadomo o co chodzi, to…
Postępowanie przeciwko ukaranym wszczęte zostało we wrześniu 2010 roku i powiązane było z wynikami przetargu na rezerwację częstotliwości umożliwiających odbiór telewizji w telefonie komórkowym (DVB-H). Jego zwycięzcą okazała się spółka Info-TV-FM, konkurująca w przetargu z konsorcjum Mobile TV złożonym z operatorów komórkowych Polkomtel, Polska Telefonia Cyfrowa, PTK Centertel i P4.
Na podstawie zebranych informacji uznaliśmy, że najwięksi operatorzy komórkowi, po przegranym przetargu dzielącym częstotliwości, zawarli nielegalne porozumienie. Uczestnicy kartelu ustalali sposób zachowania wobec wygranej spółki, wymieniali między sobą poufne informacje oraz uzgadniali sposób publicznego kwestionowania oferty wygranego – wyjaśnia Prezes Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel.
Na podstawie zgromadzonych przez Urząd materiałów dowodowych ustalono, że członkowie przegranego konsorcjum uzgadniali działania wobec zwycięzcy. Operatorzy porównywali proponowane im warunki finansowe współpracy oraz dzięki narzędziom PR kwestionowali wiarygodność oferty Info-TV-FM. W związku z tym UOKiK zadecydował, że działania te zaburzały mechanizm skutecznej konkurencji, ograniczały wzajemną niepewność rynkową operatorów oraz wstrzymały rozwój rynku hurtowego telewizji DVB-H, pozbawiając tym samym konsumentów możliwości korzystania z telewizji mobilnej przez telefon.
Za udział w niedozwolonym porozumieniu przyjdzie zapłacić uczestnikom kartelu - Polkomtel, Polska Telefonia Cyfrowa, PTK Centertel, P4 – niemało, bo odpowiednio 33,4mln zł, 34mln zł, 35mln zł oraz 10,7 mln zł. Decyzja nie jest jednak prawomocna, operatorom przysługuje prawo do odwołania się do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Odwołania od decyzji
O zamiarze odwołania się od decyzji Urzędu poinformowała już w wydanym oświadczeniu Polkomtel S.A., na blogu spółka P4 oraz komentarzu do decyzji PKT Centertel. W komunikacie prasowym P4, operatora sieci Play czytamy: „Przedstawiona w uzasadnieniu UOKiK argumentacja nie wskazuje na jakiekolwiek potwierdzenie zarzutów, że P4 czy jego reprezentanci byli zaangażowani w rzekome niedozwolone porozumienie. Przedstawione argumenty bardzo wybiórczo i w nieprecyzyjny sposób oddają stan faktyczny. Operator jest przekonany, że nie ma żadnych dowodów, o zamiarze udziału czy udziale w jakiejkolwiek zmowie”.
Spółka PKT Centertel również poinformowała o bezpodstawności decyzji wydanej przez UOKiK. Operator zapowiedział opublikowanie dalszych informacji odnośnie decyzji, jednak wskazał, że nie uczestniczył w zmowie, a decyzje przedsiębiorstwa podejmowane były zawsze całkowicie samodzielnie i wynikały z nieopłacalności usług DVB-H.
Polkomtel S.A. zwraca natomiast uwagę na niefrasobliwość Urzędu deklarując: „Urząd konsekwentnie pomija fakt, że spółka świadcząca usługi telewizji mobilnej nigdy nie złożyła potencjalnym partnerom wiążącej oferty na swoje usługi. A tylko taka oferta mogła być podstawą dla nawiązania relacji biznesowych między podmiotami działającymi na konkurencyjnym rynku. Dlatego Polkomtel nie mógł ani wstrzymywać rozwoju rynku, ani pozbawiać konsumentów możliwości korzystania z usług, na które nigdy nie otrzymał oferty”. ”Dzisiejsza decyzja UOKiK jest spóźnioną próbą przymuszenia podmiotów działających na konkurencyjnym rynku do zachowań niezgodnych ze standardami biznesowymi. W ocenie Polkomtel S.A. zarzuty podnoszone przez Urząd nie mają oparcia w rzeczywistości.
Doświadczenia wszystkich krajów, w których zaistniały podmioty oferujące usługi w standardzie DVB-H, wskazują, że było to rozwiązanie nieefektywne technologicznie i ekonomicznie, wskutek czego nastąpiło całkowite wycofanie się z jego stosowania. Polscy operatorzy telefonii komórkowej mieli wystarczającą wiedzę na ten temat już w 2009 roku” – argumentuje operator Plus.
Pytaniem, które należy zadać jest więc kwestia, dlaczego operatorzy posiadając deklarowaną „wystarczającą wiedzę na ten temat już w 2009 roku” zdecydowali się na utworzenie konsorcjum i udział w przetargu, skoro rozwiązanie to uznawane było za „nieefektywne technologicznie i ekonomicznie”?
źródło: Kartel czterech operatorów
dodano 23.02.2012 06:35
Kobiecy kompleks. - Żaden facet mi nigdy nic złego na ich temat nie powiedział, ale może to dlatego, że działam na zasadzie - najpierw więź emocjonalna, później seks…
S. Expert napisał:
p.s. Iga Wyrwał slynna dzieki wlasnie swoim piersiom ma tez asymetryczne piersi i to sporo, tak jak kazda kobieta,…
Brak podobnych.
Brak podobnych.
dodano 23.02.2012 04:56



